środa, 29 maja 2013

Pokemon wersja czarna


Jestem kimś kogo mógłbyś nazwać kolekcjonerem zmodyfikowanych wersji gier Pokemon. Pokemon Diamond & Jade, Chaos Black, itd. To naprawdę niesamowite co można znaleźć w lombardach, na wyprzedażach oraz pchlich targach.

Zwykle są one zabawne. Nawet jeśli nie zawsze są grywalne (co się często zdarza), błędy w tłumaczeniu i słaba jakość sprawiają że są mimo wszystko śmieszne.

Byłem w stanie znaleźć większość z tych, w które już grałem oprócz jednej, o której nie znalazłem żadnej wzmianki. Kupiłem ją pięć lat temu na pchlim targu.

Zamieszczam zdjęcie kartridża, w razie gdyby go ktoś rozpoznał. Niestety, kiedy dwa lata temu się przeprowadzałem, straciłem ją bezpowrotnie, dlatego nie mogę zamieścić żadnych screenów. Przepraszam.

Gra rozpoczyna znane intro z wersji Red i Blue (z Nidorino i Gengarem). Jednak po wciśnięciu przycisku start ekran zmienia się. Był tam Red ale nie było zmieniających się pokemonów przy nim a napis pod logo Pokemon głosił "Black Version". 

Po wybraniu opcji "Nowa gra", gra rozpoczynała się przemówieniem Profesora Oaka i szybko stało się jasne że jest to modyfikacja oparta na grze Pokemon Red Version. 

Po wybraniu swego startera, jeśli spojrzałeś na swoje pokemony, oprócz wybranego Poka (Bulbasaur, Charmander czy też Squirtle) miałeś dodatkowego Pokemona zwanego "GHOST".

Pokemon ten miał level 1. Z wyglądu przypominał pokemony Duchy spotykane w Lavender Town przed misją w Sliph Scope. Miał tylko jeden atak - "Klątwa". Wiem, że ten atak jest prawdziwym ruchem w Pokemon, jednak nie występował on w pierwszej generacji, więc był ruchem "dodanym".

Wrogie Pokemony nie były w stanie atakować Ghosta, bo były zbyt przerażone aby się ruszyć. Kiedy "Klątwa" była używana w walce, ekran stawał się czarny. Było wtedy słychać zniekształcony płacz wrogiego Pokemona, dużo niższy niż normalnie. Ekran wracał do normy, a pokemon znikał. W walce przeciwko trenerowi, kiedy Pokéball był zmieniany, widać było że przeciwnik ma o jeden Pokéball mniej.

Oznaczać to mogło tylko śmierć wrogiego Pokemona.

Co dziwniejsze, po pokonaniu trenera i wyświetleniu napisu "Red otrzymał $200 za zwycięstwo", ponownie pojawiały się opcje walki. Jeśli wybrało się "Uciekaj", bitwa kończyła się normalnie. Możliwa również była opcje "Klątwa". Po wybraniu tej opcji postać wracała do normalnego świata, a wrogi trener przepadł. W miejscu, gdzie stał przeciwnik, zamiast niego pojawiał się nagrobek, taki sam jak w Lavender Tower.

"Klątwa" nie działała w każdym przypadku. Była nieefektywna przeciw Pokemonom Duchom. Również nie skutkowała przeciw trenerom z którymi mieliśmy stanąć do walki ponownie (Giovani, nasz rywal), przynajmniej do ostatniego pojedynku z nimi.

Początkowo myślałem że to trik, aby móc używać nieuchwytnego wcześniej Ducha z Lavender Tower. A ponieważ "Klątwa" czyniła tą grę bardzo łatwą, stosowałem ją przez całą przygodę.

Gra zmieniała się nieco po pokonaniu "Elitarnej Czwórki'. Po ujrzeniu "Sali Sław", w której był GHOST i kilka pokemonów których używałem do HM'ów, ekran stawał się czarny. Na czarnym tle pojawił się napis "Wiele lat później", po czym dane mi było ujrzeć Lavender Town. Starszy człowiek, którego ujrzalem na ekranie, ze smutkiem spoglądał na pewien nagrobek. Po chwili stało się jasne, że jest to Red.

Red jako starszy człowiek mógł ruszać się tylko z połową swej normalnej prędkości. Nie posiadał też żadnych Pokemonów, nawet GHOST, którego nie mogłem usunąć z drużyny czy choćby złożyć do PC, był teraz niedostępny. Świat był kompletnie pusty- nigdzie nie było ludzi. Były tam jednak nagrobki tych, na których została użyta "Klątwa".

Mogłeś udać się właściwie wszędzie, ale podróż po świecie była mocno ograniczona przez brak pokemonów z ruchami HM. Gdziekolwiek bym się nie udał, wszędzie rozbrzmiewała ponura melodia z Lavender Town, trwająca w nieskończonej pętli. Po chwili wędrówki, jeśli wybrałeś się przez "Jaskinię Diggletów", zauważalny był brak jednego z drzewek blokujących drogę, dzięki czemu możliwy był powrót do "Pallet Town". 

Po wejściu do domu, w którym zaczynałem grę, ekran po raz kolejny stał się czarny.

Przed oczami pojawił mi się nagle obraz Caterpie, który został zastąpiony przez obraz Weedla, a następnie Pedgey'a. Kiedy zobaczyłem jak Pokemony zmieniają się od Rattata do Blastois'a, zrozumiałem że są to obrazy pokemonów na których użyłem "Klątwy".

Po ukazaniu w ten sposób wszystkich pokonanych pokemonów, w ten sam sposób wyświetlały się obrazy naszych przeciwników.

Ekran znów zmienił kolor na czarny. Tym razem byłem zmuszony aby zaczekać chwilę dłużej. Kiedy ekran się rozjaśnił, zobaczyłem ekran walki. Red miał wygląd staruszka który w zwykłych wersjach uczy jak łapać pokemony w Viridian City.

Przeciwnikiem był nie kto inny jak GHOST. Napis głosił "GHOST chce walczyć".

Nie mogłem użyć żadnych przedmiotów ani Pokemona. Nie byłem też w stanie uciec. Jedyną możliwą akcją była opcja "Walcz". Po wybraniu tej opcji Red automatycznie używał "Cios". Nie robił on żadnego wrażenia na GHOST'cie, a Redowi zabierał on część HP. GHOST natomiast nie wykonywał żadnych ruchów, a jedynie czekał. Ale kiedy HP Reda osiągnęło krytyczny poziom GHOST użył wtedy "Klątwy".

Ekran po raz ostatni stał się czarny.

Konsola nie reagowała na żadne przyciski, utknęła na czarnym ekranie. Nawet wyłączenie konsoli nie pomogło. Zmuszony byłem do zresetowania Game Boya. Grając ponownie zauważyłem brak wcześniejszego zapisu a jedyną opcją była "Nowa Gra".

Grałem w tą zmodyfikowaną wersję Pokemon wiele razy i  za każdym razem koniec był taki sam. Kilka razy nawet grałem nie używając GHOSTA (nie dało się go usunąć z drużyny). W takim wypadku nie pokazano żadnych pokemonów a gra przechodziła od razu do walki z GHOSTEM.

Nie jestem pewien co kierowało autorem, kiedy tworzył tę modyfikację. Kopia nie była szeroko rozpowszechniona, więc na pewno motywem twórcy nie były korzyści finansowe. Gra została naprawdę dobrze zrobiona jak na wersję nieoryginalną. 

Być może autor próbował przekazać jakąś ukrytą wiadomość; choć wydaje się że to ja jestem jedynym odbiorcą tej wiadomości. Nie jestem pewien co to miałoby być. Może pokazanie, że śmierć jest nieuchronna? Bezsensowności naszych działań? A może po prostu autor chciał "wprowadzić" śmierć i ciemność do gier dla dzieci. Bez względu na wszystko, gra dla dzieci sprawiła że musiałem to wszystko przemyśleć oraz doprowadziła mnie do płaczu.   


Oto wideo z finałowej walki z GHOST'em.

poniedziałek, 27 maja 2013

Przeklęta cela

Powiadali, że ta cela jest przeklęta. Kiedyś był tam torturowany więzień, który nie chciał przyznać się do winy. Od zadanych ran, zginął na miejscu. Od tego czasu w celi dzieją się dziwne rzeczy. Przetrzymywani tam więźniowie mówią o krzykach i o okaleczonym mężczyźnie pojawiającym się nocą. Chociaż większości nic się nie stało, to bywały przypadki, że ktoś zmarł na zawał serca albo skończył w wariatkowie.
-Mówię wam, że jestem niewinny – były to ostanie słowa Jona przed zamknięciem się masywnych, żelaznych drzwi od celi. Wykrzyczał kilka przekleństw, a następne się położył i prawie od razu zasnął. Miał koszmary. Człowiek, który go wrobił, śmiał się z niego. Następną rzeczą jaką zauważył był mężczyzna, cały w bliznach, a jego ręce zwisały mu jakby nie zdolne do użytku. Wtedy uświadomił sobie, że wcale już nie śpi i ciągle jest zamknięty. Jon przypomniał sobie plotki o o tej celi i zdał sobie sprawę z kim ma do czynienia. Zaczął krzyczeć, podbiegł do zamkniętych drzwi. Walił w nie z całej siły i wrzeszczał, tak głośno jak tylko mógł, ale nikt nie odpowiadał. Następnie krzyknął do zjawy:
- Czego tu chcesz, odejdź, precz!
- W końcu dali mi jakiegoś współlokatora. Za co cię wsadzili? - Zapytała zjawa.
-J-jestem niewinny - odpowiedział Jon drżącym głosem.
-Co za zbieg okoliczności. Też jestem niewinny, a zobacz jak skończyłem. W każdym bądź razie nie muszę teraz siedzieć tu sam.
-Przecież ty już od dawana nie żyjesz!
Nie ważne ile Jon czekał, to zjawa nie znikała, a dzień nie nadchodził.
Rano strażnik otworzywszy celę, zobaczył leżące na podłodze martwe ciało Jona...

piątek, 24 maja 2013

Nie cieszysz się, że nie zapaliłaś światła?

Pewna studentka zaraz po powrocie z uczelni przebrała się, aby razem ze swoimi przyjaciółmi pójść na imprezę. Jej koleżanka z pokoju została, ponieważ musiała uczyć się do sesji. Kilka minut po wyjściu, dziewczyna przypomniała sobie o tym, że zapomniała komórki. Kiedy po nią wróciła, w pokoju było już ciemno.Doszła do wniosku, że jej współlokatorka musi już spać. Nie chcąc jej budzić, nie zapalała światła i po ciemku znalazła swój telefon. Ponownie wyszła na imprezę, która trwała do czwartej rano.

Po powrocie także nie zapalała światła i położyła się od razu spać. Kiedy obudziła się około 10 nad ranem, zobaczyła niewyraźną sylwetkę siedzącą przy biurku. Pomyślała, że jej koleżanka musiała zasnąć przy nauce, ale wtedy uzmysłowiła sobie, że w takim razie światło powinno być zapalone. Szybko wstała i odsłoniła zasłony. Dziewczyna zakryła usta i głośno krzyknęła z przerażenia. Ciało jej koleżanki było całe zmasakrowane i zakrwawione, a na ścianie  było napisane krwią: "Nie cieszysz się, że nie zapaliłaś światła?"

środa, 22 maja 2013

Ludzie też mogą lizać!

Młoda dziewczyna o imieniu Lisa często zostawała sama w domu, gdyż jej rodzice pracowali do późna w nocy. Aby zapewnić dla dziewczyny towarzystwo i bezpieczeństwo, kupili jej psa. Pewnej nocy Lisa została obudzona przez odgłos nieustannego kapania wody. Kiedy wróciła do łóżka poczuła, że pod kołdrą pies liże  jej dłoń.  Po jakimś czasie odgłos kapania znów nie pozwalał zasnąć. Dziewczyna wstała i jeszcze raz dokręciła kran. Po ponownym położeniu się do łóżka znowu poczuła uspakajające lizanie dłoni.  Następnie po kilkunastu minutach odgłos kapania znowu zaczął rozchodzić się po domu, ale tym razem był o wiele głośniejszy. Gdy Lisa weszła do łazienki to zobaczyła swojego psa, który był zawieszony na rączce od prysznica. Pies nie żył i miał głębokie nacięcia na szyi, a na ścianie było napisane: LUDZIE TEŻ MOGĄ LIZAĆ!